Siema! Off to off!
Mieliście kiedyś coś złamanego?
Odcięło wam palec, zmiażdżyło jakąś kończynę?
Braliście udział w wypadku, którego cudem uniknęliście(albo nie) ?
Przeprowadzono na was zabieg?
Ja na szczęście nic(jak na razie) nie miałem złamanego, wyrostka robaczkowego też mi nie wycinali, ale za to miałem usuwany 3 migdałek( takie coś co się znajduje z tyłu nosa wewnątrz naszych głów). Ponoć zamykał mi jedną z dziurek do nosa(!)(a jak wiemy do "życia" potrzebne są dwie ) i lekarz rodzinny orzekł , że musi zostać usunięty(!) Wtedy dla 9 latka to było jak wyrok! Sam zabieg polegał na tym, że jeden lekarz trzymał mnie, żebym się nie wyrywał a drugi narzędziem o wyglądzie zalotki(takie coś czym dziewczyny podkręcają/-ały sobie rzęsy), ale troszkę większym wyrywał tego migdałka. Dużo krwi, płaczu i pretensji. Dobrze, że wcześniej dostałem "Głupiego Jasia", ale chyba w zbyt małej dawce.
PozdroXXxx!
InFRAbacK in my HEad!
nigdy nie stalo mi sie nic powazniejszego, zero operacji, nie mialam nawet skreconej kostki (odpukac), jestem widocznie niezniszczalna ; ) a tak na serio to jedyna pewna operacja, ktora mnie czeka to laserowa korekta wady wzroku, ale to dopiero za jakis czas... i soczewki kontaktowe pojda sie kochac
ciekawy temat hehehe.... ja tam zlamanego nic nie mialem ale za to przeszedlem 8 godzinna operacje i.... zyje nadal glupi jas oczywiscie byl... spoko rzecz nawet, choc nie wiem gdzie oprocz szpitala mozna to dastac... ale nic nie przebije zastrzykow przeciwbolowych z morfiny... to jest dopiero bajer
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach